Świat na trzeźwo

Jest coś osobliwego w zdziwieniu, a często i dezaprobacie ludzi, kiedy mówię dziękuję, nie piję. Jedni pytają dlaczego, inni próbują mnie przekonywać słowami jeden Ci nie zaszkodzi; wszyscy jednak zgodnie okazują zdziwienie.
Jakoś nikogo nie dziwi, że nie zażywam narkotyków, nie palę tytoniu, nie gwałcę nieletnich… (no dobra, trochę poleciałem, ale rozumiecie, o co mi chodzi). Abstynencja alkoholowa od razu kojarzona jest z chorobą alkoholową, leczeniem z uzależnienia, byciem kierowcą, ciążą (może niekoniecznie w moim przypadku). Człowiek niepijący jest jakiś dziwny i odstaje od towarzystwa. Może jest chory? Może bierze jakieś leki, których działanie alkohol osłabia?
Czy macie świadomość, że wszystkie mity na temat pozytywnego wpływu alkoholu na nasze zdrowie już dawno zostały obalone (wiecie… że niby jeden kieliszek czerwonego wina dla zdrowia itp.), a alkohol przez WHO jest stawiany na równi z promieniowaniem radioaktywnym, azbestem i tytoniem?

A ja po prostu – od ponad roku – nie piję. Bo nie chcę. Alkohol wyrządził wystarczająco dużo złego w moim życiu i na więcej mu nie pozwolę (i chyba nigdy nie odżałuję, że tak późno to zrozumiałem).

Bo świat na trzeźwo jest do przyjęcia!

* Tak, kolejny raz obejrzałem wszystkie trzy części kultowych Psów.


Opublikowano

w

przez