Późnowieczorne refleksje galernika*

Od kilku tygodni zadaję sobie coraz więcej, zadziwiających nawet mnie, pytań. Coraz częściej, spoglądając w lustro, nie poznaję własnego w nim odbicia (i to nie tylko dlatego, że Patryk ogarnął bajzel na mojej głowie, czy też dlatego, że po wielu miesiącach, wyćwiczywszy +13kg, się ogoliłem). Patrzę w zwierciadło i zastanawiam się… kim jest ten człowiek po drugiej stronie?

Co się stało z tym człowiekiem, który czytał jedną książkę tygodniowo?
Co się stało z tym, który popełnił książkę?
Gdzie jest ten pełen pasji człowiek, którego najwyższą wartością było pomaganie innym?
Gdzie ten, który kochał to, co robił?
Co się stało z tym, który regularnie medytował?
Gdzie podział się ów podróżnik, którego ciężko było zatrzymać w jednym miejscu?
Dokąd poszedł ten, który zawsze znalazł kilka złotych na wachę do motocykla?
Gdzie ten, który objechał motocyklem Polskę wzdłuż granic?
Co się stało ze zdobywcą Korony Gór Polski?
Gdzie ten, któremu do szczęścia potrzeba było wygodnych butów, namiotu i śpiwora?
Gdzie ów psycholog biznesu i coach?
Co się stało z tym prelegentem, który sypał anegdotami z rękawa?
Gdzie on i jego aparat fotograficzny?
Gdzie się podział inicjator niniejszego bloga?
Co się stało z tym, który z własnego wyboru wstawał o 4:45 rano?
Gdzie skończył ten, który zawsze wiedział, dokąd zmierza?
Dlaczego nie przemierza już dziesięciu tysięcy kroków dziennie?
Gdzie ten niepowstrzymany przedsiębiorca, który nie widział przeszkód?
Dlaczego już tak pięknie nie mówi, że się boi miłości?
Kiedy i gdzie pogrzebał wszelkie marzenia i wzniosłe cele?
Na którym cmentarzysku spoczęły jego ideały?
Gdzie jego bezustanny flow?
Gdzie czmychnął ten, który uwielbiał się bawić i tańczyć?
Gdzie ten… którego pokochałaś?

Odpowiedzi na te wszystkie pytania udzielił kolega Matjaž, cytując amerykańskiego pisarza i poetę Williama S. Burroughsa:
Czym żywi się finansowa machina? Żywi się młodością, spontanicznością, życiem, pięknem i, ponad wszystko, pożera kreatywność. Żywi się jakością i sra ilością.

Korporacyjna machina finansowa przemieliła człowieka, jakim byłem (i jakim chciałem być) i wydaliła wyblakłą, zestresowaną, wiecznie zmęczoną przypominającą mnie postać.

* Hasiok Galera


Opublikowano

w

przez